piątek, 21 lutego 2014

Faszerowane kajzerki

Świetny pomysł na kolację, albo śniadanie. Przepis znalazłam gdzieś w czeluściach Internetu, ale nie byłabym sobą gdybym  go niezmodyfikowała po swojemu. :) 
Nie chcę Was zasłodzić, zatem dla odmiany macie coś na słono. :)


Jak zawsze niezawodnymi testerami okazali się: brat mój i tata. Im smakowało, ale brakowało im do tego jakiegoś dipu. No cóż - o tym nie pomyślałam. :) 





Podane niżej ilości są na 3 osoby, z których dwie są niezłymi głodomorami i zazwyczaj mają żołądki bez dna. 



* 8 bułek kajzerek 

* masło do wysmarowania środka
* 4 pieczarki
* 4 ogórki konserwowe 
* 1 duży pomidor
* sól, pieprz, bazylia
* ser żółty 
* dowolny rodzaj szynki (ja użyłam konserwowej)


Pieczarki i ogórki kroimy w drobną kostkę. Pomidora obieramy ze skórki, wycinamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę. Wszystko razem mieszamy i doprawiamy solą i pieprzem.

"Górę" bułki odkrawamy mniej więcej w 3/4 wysokości i wydrążamy środek. Środek smarujemy masłem, wykładamy plasterkiem szynki i nakładamy do wydrążonych bułek farsz. Zapiekamy przez 10 minut w dobrze rozgrzanym piekarniku (170 stopni). Po 10 minutach wyciągamy bułki, nakładamy ser, posypujemy bazylią i wkładamy z powrotem do piekarnika. Zapiekamy do czasu roztopienia się sera, jakieś 5 minut. Podajemy na ciepło i cieszymy się pysznym smakiem. :)




poniedziałek, 17 lutego 2014

Kokosanki czy lemingtony?

W weekend zaszalałam. Zrobiłam coś co w dzieciństwie uwielbiałam i nadal sobie nie odmówię. Kokosanki. <3




No właśnie kokosanki czy lemingtony? Ja na to zawsze mówiłam kokosanka, w cukierni też się można spotkać z tą nazwą. Aczkolwiek kokosanki to takie małe, kruche, kokosowe ciasteczka, za którymi nie przepadam. Ostatnio w Internecie spotkałam się z nazwą lemingotny. I teraz nie wiem co mam myśleć. :) 

Przepis na kokosanki jest baaaardzo prosty i wbrew pozorom nie jest to czasochłonne. :) 

Składniki na dużą blachę 25x40 cm. 

* 6 jajek 
* 3/4 szklanki cukru
* 1 łyżka aromatu waniliowego 
*1 szklanka mąki tortowej 
* 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej 
* półtorej łyżeczki proszku do pieczenia 
* 35 g roztopionego i zimnego masła

* 4 szklanki cukru pudru
* szklanka mleka 
* 100 g masła 
* 3/4 szklanki kakao
* duuuuuużo drobnych wiórków kokosowych ( około 350- 400 gram)

Jajka ubijamy z cukrem i aromatem przez około 8 minut na najwyższych obrotach. Następnie dodajemy przesiane obie mąki i miksujemy przez chwilę na najniższych obrotach. Na koniec dodajemy roztopione masło i proszek do pieczenia i mieszamy delikatnie łyżką do połączenia składników. Następnie wylewamy ciasto na blachę nasmarowaną tłuszczem i posypaną mąką. Pieczemy 25 minut w 170 stopniach. 
Po upieczeniu wykładamy biszkopt na kratkę do ostygnięcia. Kiedy będzie zimny kroimy w kostki ( mi wyszły 33 kostki). 

Robimy polewę. Wszystkie składniki wkładamy do garnka i dajemy na mały ogień. Mieszamy od czasu do czasu, do momentu kiedy składniki się rozpuszczą i połączą. Kiedy polewa nie będzie już gorąca, maczamy w niej kawałki biszkoptu,  a następnie przekładamy i obtaczamy w wiórkach. 



Najlepiej smakują z kawą! ;) 

Nowych czytelników zapraszam na swój fanpage na facebooku! Bądźcie na bieżąco z tym co się dzieje w mojej kuchni ! :) 


piątek, 7 lutego 2014

Karczek z sosem marchewkowo- cebulowym

Karczek w takiej postaci podałam tydzień temu na obiad. Niestety nie miałam kiedy go wrzucić, więc robię to teraz. 

Rozpaczliwie potrzebowałam nowych smaków, bo miałam dość przyrządzania karczku w jeden i ten sam sposób. Postanowiłam zatem otworzyć swoją księgę czarów i tadam! Karczek w sosie marchwekowo- cebulowym, muśnięty miodem i zieloną pietruszką. Raj dla każdego smakosza. ;) 





Przyrządzenie go jest trochę pracochłonne, ale za to jaki efekt! 





* 80 dag karczku (waga bez kości) 
* pieprz
* sól
* 2 łyżki płynnego miodu 
* kopiata łyżka posiekanej natki pietruszki 
* 2 marchewki 
* 2 cebule
* 3/4 szklanki bulionu 
* olej ryżowy


Mięso wycieramy wilgotną ścierką skropioną octem. Następnie posypujemy z każdej strony pieprzem i solą i wcieramy w mięso. Odstawiamy na minimum 10 minut do lodówki. W rondlu rozgrzewamy tłuszcz i na gorący kładziemy mięso rumieniąc je z każdej strony i często obracając. Zarumienione mięso podlewamy bulionem i dusimy na małym ogniu. Po 15 minutach dodajemy pokrojoną w cienkie talarki marchewkę i dalej dusimy do miękkości warzyw i mięsa. 

Osobno, na niewielkiej ilości tłuszczu rumienimy pokrojoną w kostkę cebulkę. Miód i posiekaną pietruszkę razem mieszamy i dostawiamy. Kiedy mięso będzie miękkie wyjmujemy je i przekładamy do naczynia żaroodpornego, smarujemy miodem z pietruszką i wsadzamy na 5 minut do nagrzanego do 190 stopni piekarnika. Po 5 minutach piekarnik wyłączamy, ale mięso trzymamy jeszcze w cieple. 

Sos spod pieczeni łączymy z cebulą, zagotowujemy i doprawiamy do smaku jeśli jest to konieczne. Gotowy sos przecieramy przez sito. Mięso kroimy w plasterki i polewamy sosem. :) 






Jutro zabieram się za karmelowy sernik z sosem z mascarpone o smaku toffi. :) Ostrzegam, że nie omieszkam wrzucić efektu! :) 
Przepis na taki sernik znalazłam na jednej ze stron z przepisami, a jego autorką jest Ewaaa. ;)