poniedziałek, 27 maja 2013

Sama słodycz.

Dawno mnie tutaj nie było, ale na swoje usprawiedliwienie mam: 

a) umieranie na ból zęba przez dni 4. 
b) praca nad pracą magisterską. 
c) urodziny Pawła. 

Skupmy się na urodzinach Pawła. Głównie na jego torcie. Jako, że ćwierćwiecze jest wydarzeniem godnym uczczenia to razem z Filipem postanowiliśmy zrobić Pawłowi urodzinową imprezę niespodziankę z tortem o kształcie gitary. Mama Filipa upiekła dwa biszkopty, zrobiliśmy dwie masy (jedna budyniowa, druga z białej czekolady) plus trzecia krówkowa. Powiem wam, że na sam widok bolały zęby od słodkości. Aaaaa, oczywiście zapomniałam o lukrze plastycznym ( zakupiony w sklepie cukierniczym na ul.Łużyckiej w Krakowie - tak swoją drogą mam swój drugi ulubiony sklep zaraz po księgarniach). Do pomocy zaciągnęliśmy również brata Pawła - Tomka.
Z lukrem okazało się, że nie jest to taka prosta sprawa jak nam się wszystkim wydawało. W pewnym momencie odwróciłam się i zajęłam się sałatką. Nie chciałam na to patrzeć. Koniec końców udało się nam. Na szczęście. ;) 
Oprócz tortu podaliśmy także: skrzydełka z grilla w marynacie na ostro, kiełbaski i szaszłyki, które okazały się być świetnym pomysłem! Na patyczka nabiliśmy kiełbasę, pieczarki (!), paprykę konserwową, ogórka konserwowego, cebulę i mięso z łopatki wieprzowej. Polecam wam to szczerze, z ręką na sercu. Są przepyszne! 

Oto zdjęcia naszego tortu. Jak na pierwszy raz robienia tak dużego tortu z lukrem plastycznym to i tak uważam, że jest nieźle! :) 



czwartek, 16 maja 2013

Pasta z rzodkiewką.

Kiedy nadchodzi czas kolacji to siedzę w lodówce i zazwyczaj stwierdzam, że nie mam na nic ochoty. Dziś było podobnie. Póki nie zlokalizowałam rzodkiewek. Patrzę szybko - są jajka, trochę majonezu i szczypiorek. Zaczęłam działać. 
Zrobienie pasty nie zajęło mi więcej niż 5 minut. Oczywiście odliczając czas na gotowanie jajek. Przyprawiłam i już mogłam się cieszyć tym smakiem. :)  
Jestem fanką wszelkich past - jajecznych, z tuńczykiem, z rzodkiewką i polecam je każdemu, komu kanapki z szynką, kiełbasą czy serkiem się znudziły. 

Do zrobienia pasty potrzebujemy: 

* 2 jajka ugotowane na twardo 
* pęczek rzodkiewek
* 2 łyżki majonezu 
* sól, pieprz 
* szczypiorek / zielona cebulka 

Ugotowane jajka ścieramy na tarce o grubych oczkach, rzodkiew również ścieramy. Dodajemy majonez, pieprz, sól i mieszamy wszystko razem. Wykładamy na chleb i posypujemy zielonym. 
POLECAM POLECAM POLECAM.
Tanio i smacznie. :) 


Musicie mi wybaczyć jakość zdjęcia, ale robiłam telefonem. 
Smacznego! 

poniedziałek, 13 maja 2013

Owocowo!

Mama przyniosła wczoraj do domu truskawki! Dała mi je i powiedziała " No to zrób mi ciasto biszkoptowe z masą, galaretką i tymi truskawkami".

Challenge Accepted.

Uwierzcie mi, że jeszcze w swojej karierze tegoż ciasta nie robiłam. Ale co może być trudnego w upieczeniu biszkopta, zrobieniu masy i galaretki? 


Wszystko szło dobrze do momentu kiedy musiałam zrobić masę. Dodałam wszystkie składniki i zadowolona sobie ucierałam tłuczkiem do ziemniaków od czasu do czas rzucając okiem na telewizor. W pewnym momencie mnie oświeciło "Dodam kilka rozgniecionych truskawek do masy!". I dodałam. Dostałam zawału, bo kręciłam i kręciłam tym tłuczkiem a truskawki nie chciały się połączyć z masłem, cukrem pudrem i żółtkiem. Postanowiłam użyć swojego szalonego miksera. I oto jest! Połączyło się wszystko pięknie, a jak smakuje! Od zjedzenia całej masy powstrzymało mnie moje sumienie. 

To był najlepszy pomysł na jaki dziś wpadłam. 

Do zrobienia takiegoż ciasta potrzebujemy:


* na pewno dużo cierpliwości i silnej woli, żeby nie zjeść całej masy

* 2 galaretki o smaku wedle uznania ;) 

Biszkopt: 


* 6 jajek 

* 3/4 szklanki cukru
* półtorej szklanki mąki 
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia 

Zaczynamy od ubijania białek. Kiedy będą ubite, dodajemy cukier oraz po jednym żółtku. Kiedy wszystko się wymiesza, dodajemy mąkę. Na koniec dodajemy proszek do pieczenia i już nie miksujemy, a mieszamy łyżką. Wylewamy na dużą brytfannę, nasmarowaną tłuszczem i posypaną bułką tartą. Pieczemy około 20-25 min w temperaturze 170 stopni. 


Krem: 


* półtorej kostki margaryny 

* 1 żółtko 
* pół szklanki cukru pudru
* 4 rozgniecione truskawki 


Margarynę, żółtko i cukier puder ucieramy, na koniec dodajemy truskawki i ucieramy do momentu aż wszystko ładnie się ze sobą połączy. 

Poncz:
* pół szklanki wody
* ćwiartka cytryny


Przed wyłożeniem masy ponczujemy ciasto.  Masę wykładamy na upieczony, zimny biszkopt, układamy owoce ( w moim przypadku to były truskaweczki) i wykładamy tężejącą już galaretkę. Całość wkładamy do lodówki do momentu całkowitego stężenia galaretki.




U mnie w sklepie niestety były tylko galaretki o smaku pomarańczowym, ale też polecam! :)  


Czekam teraz na borówki! :)  

piątek, 10 maja 2013

Penne. Z boczkiem. I brokułami.

Dziś, po kiepsko przespanej nocy postanowiłam zrobić na obiad po raz pierwszy w swoim życiu i życiu moich domowników penne z brokułami i boczkiem. Nie wiedziałam jak to smakuje, ale raz kozie śmierć.
Przepis znalazłam w książeczce z przepisami na makarony, którą zakupiłam kiedyś na wyprzedaży, za szaloną kwotę 3,50 zł.

Tak odchodząc na chwilę od tematu, czy wiecie jak fantastycznie śpiewają ptaki o 4 nad ranem? Wszędzie dookoła cisza i słychać tylko ćwierkanie. Aż otworzyłam sobie okno, żeby lepiej słyszeć.Jak się kiedyś obudzicie lub będziecie szli spać o tej porze polecam otworzenie okna. Oczywiście w lecie.

Wracając do naszego penne. Wybrałam się z rana  pod Halę Targową - pewnie zauważyliście już, że bardzo lubię tam kupować. Ale nie dziś. Dziś był tam tylko upał, gwar i ścisk. No ale, jakoś przebrnęłam do rybnego po sałatkę krabową, po boczek do makaronu i po brokuły.


Przechodząc do rzeczy, na przygotowanie takiego obiadu potrzebujemy:

*paczkę makaronu penne
* 7 plastrów boczku gotowanego
* brokuły
* 250 ml śmietany 18% do zup i sosów
* 10 dag sera żółtego
*sól, pieprz

Brokuły gotujemy do miękkości, odcedzamy i zostawiamy.
Makaron ugotować al dente.
Boczek pokroić w kostkę, podsmażyć na pataelni. Dodać ugotowane brokuły, trochę startego sera żółtego oraz śmietanę i przyprawić (nie żałować ani soli ani pieprzu bo nie czuć tego bardzo). Całość dusić około 3-5 minut na wolnym ogniu. Makaron polać sosem, posypać resztą startego sera i BON APETIT! :)



Okazuje się, że to całkiem smaczny i szybki obiad. Polecam!

I pachnie tak obłędnie że ach ! :))  

środa, 8 maja 2013

Dip czosnkowy.

Witajcie moi drodzy. Z racji tego, że czas mnie goni, a posta dodaję między analizowaniem treści z planu zdjęciowego i spisywaniem co ciekawszych ujęć i wypowiedzi bohaterki naszego materiału, to dziś będzie na szybko. 
Szybki post, szybki dodatek w zasadzie do każdego z dań. 
Na otwarcie sezonu grillowego zrobiłam oprócz sałatki i marynat dwa sosy. Jeden czosnkowy, drugi tzatziki. 
Skupmy się na sosie czosnkowym, bo to na niego dostałam zamówienie na piątkowy grill u Małgorzaty. :) 
Tak jej zasmakował, że mam go zrobić w sporej ilości, jeszcze nie wiem jakiej. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że sos czosnkowy może zrobić takie wrażenie jakie zrobił, przynajmniej na niej. 

Do zrobienia dipu czosnkowego potrzebujemy: 

* 1 mały jogurt naturalny
* 2-3 łyżki majonezu
* 3 ząbki czosnku 
* sól, pieprz i koperek 

Jogurcik wlewamy do mieseczki, dodajemy do niego majonez, czosnek wyciśnięty przez praskę, dwie szczypty soli, pieprz i łyżkę koperku. Wszystko dokładnie mieszamy. I w zasadzie to tyle. 
Mówiłam, że dziś będzie szybko? 

Zdjęć nie posiadam. 

Czy wiecie, że podobno jak się je dużo cebuli i czosnku to szybciej rosną włosy? Szczerze mówiąc to chyba prawda. Widzę po sobie. 

Okej, na mnie czas. 

Miłego popołudnia! 

piątek, 3 maja 2013

Wielkie grillowanie.

Wczoraj, mimo iż pogoda nie do końca sprzyjała, postanowiliśmy na przekór wszystkiemu otworzyć sezon grillowy. Na świeżym krakowskim powietrzu udało się nam wytrzymać bez deszczu jakieś 4 godziny. 
Towarzystwo było rewelacyjne, jedzenie - mam nadzieję - także. Gwiazdą wieczoru okrzyknięty został kurczak. I z resztą bardzo słusznie, bo był soczysty, miękki, super zamarynowany i naprawdę smaczny. Ale moja sałatka nad którą myślałam już od tygodnia też została pochłonięta, co może oznaczać, że była dobra. ;) 

Prosta i szybka w przygotowaniu sałatka grillowa a'la Groszkowska. 

* 1 kapusta pekińska
* 2 ogórki zielone
* 2 pomidory 

Na sos: 

* jogurt naturalny mały
* 2-3 łyżki majonezu
* 2 ząbki czosnku 
* łyżka koperku 
* sól, pieprz

Kapustę pekińską kroimy pod skosem i wysypujemy na dno miski lub wysokiego naczynia. Następnie obrane ogórki kroimy w grube plastry i dalej w kostkę i przysypujemy kapustę. Pomidorki sparzone i obrane ze skóry kroimy w kostkę i przysypujemy ogórki. 
Robimy sos. Do jogurtu naturalnego dodajemy majonez, czosnek wyciśnięty przez praskę, koperek, sól i pieprz - całość mieszamy i polewamy sałatkę.






Szybko, łatwo, smacznie.  

Zdjęcia sałatki takie, a nie inne bo jakoś szybko zniknęła i zdążyłam zrobić tylko tuż po przygotowaniu. 

Dostałam przepis ostatnio na ciasto bez pieczenia. Będzie trzeba przetestować w najbliższym czasie, na najbliższą okazję. Okazja już za dni 10, bo wraca mój młodszy braciszek z obczyzny. Bidula schudł jakieś 10 kilogramów i mama już planuje jak podtuczyć synusia. Młody szykuj się. 

Jeżeli ktoś z obecnych wczoraj przeczyta tego posta to jeszcze raz bardzo dziękujemy za przybycie, zjedzenie wszystkiego i cudownie miłą atmosferę.