niedziela, 22 grudnia 2013

Miodownik z orzechami

Święta coraz bliżej. U mnie w domu już pachnie wiedeńskim sernikiem, który robi moja mama (jest w tym najlepsza!). Natomiast ja jutro zabieram się za szarlotkę na kruchym cieście i ciasto zwane rafaello, a na wigilię zostaje mi zrobienie klusek z makiem. Grudzień będzie obfitował zatem w słodkie przepisy.

Dziś podaję Wam przepis na iście świąteczne ciasto - miodownik z orzechami i kremem. Kiedy je robiłam miałam niemałe wątpliwości co z niego wyjdzie. Ale wyszedł pyszny, dokładnie tak smaczny jak robią moje ciotki. :)

Zatem nie traćcie czasu i zabierajcie się do pracy! :) 




Ciasto: 
* 500 g mąki 
* 2 łyżeczki sody oczyszczonej 
* szklanka cukru
* 200 g margaryny
* 2 jajka 
* 2 łyżki mleka
* 5 łyżek płynnego miodu 

Masa orzechowa: 
* pół szklanki cukru
* 3 łyżki miodu
* 100 g masła
* 250 g posiekanych orzechów włoskich 

Krem: 
* 250 g masła 
* opakowanie budyniu waniliowego
* 0,5 l mleka
* 4 łyżki cukru 

Do miski wsypujemy mąkę i cukier, dodajemy jajka i margarynę. Mleko podgrzejcie w garnku razem z miodem, dodajcie sodę, dokładnie wymieszajcie i dodajcie do reszty składników. Ciasto dobrze wyrobić i podzielić na dwie części. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Pierwszą część ciasta wyłożyć na blachę i piec w 170 stopniach przez 20 minut.
Kiedy pierwsza część ciasta będzie w piekarniku należy zabrać się za przygotowanie masy orzechowej. Orzech drobno posiekać. W garnuszku stopić mleko, cukier i masło. Następnie dodać posiekane orzechy. Wszystko razem wymieszać. Drugą część ciasta wyłożyć na blachę z papierem do pieczenia. Po wierzchu rozprowadzić masę orzechową i piec w 170 stopniach przed 25- 30 minut.
Kiedy ciasta będą się studzić robimy krem. Budyń ugotować na mleku, dodać cukier i ostudzić. Miękkie masło utrzeć i dodawać do niego budyń po łyżce cały czas miksując. Ciasto składamy następująco: placek pusty, krem i placek z masą orzechową na wierzchu. 

SMACZNEGO! 




*przepis pochodzi z gazety Kobieta i życie, którą to mamusia mi przyniosła gdy leżałam w łóżku plackiem przez mój złamany krąg lędźwiowy

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Zupa czosnkowa z grzankami

Przepis na tę zupę już kiedyś widziałam w programie Ewa gotuje. Zwlekałam z jej zrobieniem sama nie wiem dlaczego. Zrobienie jej zajmuje mniej niż 30 minut, jest bardzo smaczna, aromatyczna i rozgrzewająca.
Efekt tego taki, że wchodzi do naszego domowego menu na stałe. :) 




Najlepiej robi się ją na rosole. Mi zostało trochę rosołu, przecedziłam go do innego garnka, dolałam jeszcze litr wody i dosoliłam łyżką wegety. Wyszło mi jej około 2 litrów, co spokojnie wystarcza dla 6-7 osób. 


Do zrobienia potrzeba: 

* 2 l bulionu warzywnego ( włoszczyznę taką jak do rosołu gotujecie do miękkości i przecedzacie wywar jeśli nie posiadacie rosołu z dnia poprzedniego) 
* 150 g serka topionego ementaler
* 10 dużych ząbków czosnku 
* szklanka śmietany kremówki 30%
* natka pietruszki 
* 200 g sera gouda w kostce
* 2 bagietki 
* pieprz

Do gotującego się bulionu dodać pokrojony serek topiony i mieszać do czasu aż się całkowicie rozpuści. Czosnek przecedzamy przez praskę na kwadratowy kawałek gazy, którą można kupić w aptece. Następnie rogi połączyć ze sobą i związać białą bawełnianą nicią. Powstanie sakiewka, z której wyciskamy cały sok do zupy, po czym należy wrzucić ją do zupy, gotować chwilę, wyciągnąć, wycisnąć sok i ponownie wrzucić. Ja czynność tą powtarzałam 4 razy. Kiedy wycisnęłam z czosnku cały sok doprawiłam zupę pieprzem. Następnie wlewamy do zupy szklankę kremówki i mieszamy. Najlepiej zahartować śmietanę, żeby się nie ścięła poprzez wcześniejsze dodanie do niej gorącego wywaru. 
Zupę podawać z natką pietruszki, startym serem i grzankami z bagietki usmażonymi na patelni. 

SMACZNEEEEGO! :) 

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Eklerki domowej roboty

Słodkości ciąg dalszy.

Eklerki. Pyszność z parzonego ciasta. Postanowiłam, że zrobię je wtedy kiedy będę w stanie, bo gdy leżałam plackiem w łóżku miałam na nie straszną ochotę. To było moje drugie podejście. Za pierwszym razem wyszły tak samo dobre, ale bardzo bardzo niezgrabne. Za drugim razem było już zdecydowanie lepiej. Cieszyły już nie tylko oczy ale i podniebienie.
Napełniłam je kremem budyniowym o smaku waniliowym. :)





Z podanych niżej składników wychodzi ich około 18-20 ( wielkości 3 cm x 10cm).

Ciasto:

* 1 szklanka wody
* 125 gram masła
* 1 szklanka mąki pszennej
* 4 jaja

Krem:
* 0.5 l mleka (najlepiej 3.2%)
* 1 budyń waniliowy
* kostka masła
* 3/4 szklanki cukru pudru

Do garnka wlewamy wodę i dodajemy masło. Całość ma się zagotować, masło rozpuścić. Dopiero wtedy dodajemy mąkę i dokładnie mieszamy. Następnie ciasto musi dobrze wystudzone i dodajemy jajka. Miksujemy. Ciasto przekładamy do szprycy z szeroką gwiazdką i wyciskamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Jeden eklerek powinien mieć szerokość około 3 cm, długość około 10 cm. Ciasto wyciskać w sporych odstępach, ponieważ ciasto wyrasta! Pieczemy około 20-25 minut w piekarniku nastawionym na 180 stopni (termoobieg). Upieczone ciasta wykładamy na kratkę, aby ostygły i przekrajmy wzdłuż. 
Do garnka wlać 300 ml mleka i zagotować. W pozostałych 200 ml rozpuścić budyń i dodać do tych 300 ml mleka kiedy zacznie się gotować. Ogień zmniejszyć, mieszać łyżką i zagotować. Odstawić i czekać, aż budyń będzie całkowicie zimny. Kiedy tak się już stanie ucieramy mikserem ciepłe, miękkie masło razem z cukrem pudrem i dodajemy po łyżce zimny budyń. 
Masę  przekładamy do szprycy i nadziewamy eklerki. 
Eklerki można polać roztopioną w kąpieli wodnej czekoladą, najlepiej mleczną z dodatkiem śmietany 18%. :) 
Najlepiej smakują na następny dzień. :)



środa, 27 listopada 2013

Cupcakes z waniliową masą

Dziś chcę Wam trochę posłodzić. Mam dla Was przepis na pyszne cupcakes z masą waniliową. Zniknęły ze stoły jako pierwsze i bardzo wszystkim smakowały. Przepis jest bardzo prosty i szybki. 

Ciasto z którego wychodzi 12 cupcakes podzieliłam na dwie równe części. Do jednej dodałam aromat waniliowy, do drugiej kakao. I miałam sześć babeczek waniliowych i sześć kakaowych. Ciasto na cupcakes powinno być gęste.



Na 12 sztuk potrzebujecie: 

* 2 szklanki mąki 
* 2/3 szklanki cukru
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia
* 1 szklankę mleka
* 100 g roztopionego masła roślinnego
* 1 jajko

Jeśli chcecie zrobić jak ja i mieć sześć waniliowych i sześć kakaowych to dodatkowo potrzebujecie:

* 2 łyżki kakao
* aromat waniliowy
* 1 łyżka mąki

Na masę:
* 0,5 l mleka (najlepiej 3,2%) 
* 1 budyń waniliowy
* 300 g masła
* 3/4 szklanki cukru pudru. 

Masło roztapiamy w rondelku. W misce mieszamy wszystkie składniki i dodajemy roztopione masło. Ciasto dzielimy na dwie równe części - do jednej dodajemy aromat waniliowy i łyżkę mąki, do drugiej kakao. 
Ciasto przelewamy do papilotek do 2/3 ich wysokości. Pieczemy w 180 stopniach przez 20 minut. 
Do garnka wlać 300 ml mleka i zagotować. W pozostałych 200 ml rozpuścić budyń i dodać do tych 300 ml mleka kiedy zacznie się gotować. Ogień zmniejszyć, mieszać łyżką i zagotować. Odstawić i czekać, aż budyń będzie całkowicie zimny. Kiedy tak się już stanie ucieramy mikserem ciepłe, miękkie masło razem z cukrem pudrem i dodajemy po łyżce zimny budyń. 
Wystudzonym babeczkom ścinamy wierzch. Masę przekładamy do szprycy cukierniczej i wyciskamy na babeczki. Tak przygotowaną babeczkę dekorujemy posypką, kandyzowanymi owocami, świeżymi... Pomysłów jest wiele. ;)




piątek, 22 listopada 2013

Piersi z kurczaka nadziane mozzarellą i suszonymi pomidorkami

W końcu udało mi się znaleźć czas na zrobienie nadziewanych piersi. Nieoceniona okazała się tu być pomoc mojej kochanej Pauliny, która pomogła mi w zrobieniu tego dania. Nie jest trudne do zrobienia, ale lewy kciuk w gipsie trochę utrudniał zadanie. Ale to było wczoraj, dziś już gipsu się pozbyłam. :) 


Kurczak wyszedł przepyszny i już teraz mogę powiedzieć, że wchodzi do domowego menu. Dawno nie jadłam nic tak dobrego na obiad.


Tak w ogóle to zasypię Was niebawem przepisami, bo w niedzielę mam małą rodzinną posiadówę na której mam zamiar podać eklery (pierwsze wyszły pyszne, ale mało zgrabne, mam nadzieję, że za drugim razem będą też cieszyć oczy, a nie tylko podniebienie), muffiny kakaowe i waniliowe z masą, miodownika, sałatkę z przepisu Agaty oraz szynkę z nadzieniem chrzanowo- jajecznym. ;)

Teraz wróćmy do kurczaka nadzianego mozzarellą i suszonymi pomidorkami. 

Podane składniki są na 6-7 osób. 

* 2 podwójne piersi z kurczaka
* pół słoiczka suszonych pomidorów w oleju 
* półtorej kulki mozzarelli
* sól morska
* pieprz
* bazylia (suszona lub świeża)


Dzielimy pierś tak aby były pojedyncze. Opłukujemy pod zimną wodą, wycieramy. Robimy nacięcie przy najgrubszej części kurczaka, tak by powstała "kieszeń". Do środka dajemy trochę soli i pieprzu. Nadziewamy farszem - pomidorki pokroić w paseczki, potem jeszcze na pół. Mozzarellę kroimy w drobną kosteczkę. Farsz solimy i pieprzymy, dodajemy suszonej bazylii lub drobno pokrojone świeże listki. Mieszamy i faszerujemy kurczaka. Nafaszerowane piersi spinamy wykałaczkami.
Na blachę lub na dno naczynia żaroodpornego wylewamy trochę oleju ze słoiczka z suszonymi pomidorkami. Wkładamy pierś, wierzch jeszcze solimy i pieprzymy (pieprz i sól najlepiej świeżo zmielone) i znów polewamy olejem ze słoiczka z pomidorkami.  
Wkładamy na 30 minut do piekarnika nastawionego na 180 stopni. 
Kiedy mięso się upiecze wyciągamy wykałaczki i kroimy na grube plastry. 




BON APETIT! :) 


wtorek, 12 listopada 2013

Krówka

Udało się! Wczoraj sama, bez niczyjej pomocy zrobiłam ciasto. Co prawda z gipsem idzie to mozolnie, ale liczy się fakt, że zrobiłam to SAMA. Dla mnie jest to ogromny krok w stronę pełnego powrotu do zdrowia. 

Efektem mojej pracy jest ciasto. Miało być jedno z tych nowych, które znalazłam w tych kobiecych pisemkach, które mama regularnie znosi do domu, ale stanęło na....  krówce. Krówka jest ulubionym ciastem moich domowników, ale nie chciałam jej robić z przepisu, który już kiedyś umieściłam. Połączyłam zatem stary przepis z tym co sobie wymyśliłam. Krówka była więc na miodowo- kakaowym biszkopcie nasączonym kawą. Idealne rozwiązanie, które sprawiło, że ciasto znikało w zastraszająco szybkim tempie.

Do zrobienia krówki potrzebujemy: 

Na biszkopt:
* 5 jajek
* 1 szklanka cukru
* 3/4 szklanki mąki tortowej
* 2 łyżki mąki ziemniaczanej
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 1 pełna łyżeczka kakao
* 2 łyżki płynnego miodu (wedle uznania może być łyżka więcej lub mniej) 
* poncz: półtorej łyżeczki kawy, łyżeczka cukru, 1/2 szklanki wrzątku

Masa: 
* 500 ml śmietany kremówki 30%
* 3 łyżki cukru pudru
* 1 śmietan fix
* paczka krakersów

* puszka masy kajmakowej
* wiórki kokosowe/ posiekane orzecyh włoskie/ płatki migdałowe do dekoracji

Białka ubić na sztywno. Do ubitych białek stopniowo dodawać po 1 żółtku, ciągle ubijając. Następnie dodać cukier. Potem przesiane obie mąki z proszkiem do pieczenia. Na koniec dodać kakao i miód, wymieszać, aż  do połączenia składników. Blaszkę nasmarować tłuszczem i oprószyć mąką. Wylać ciasto i piec w temperaturze 170 stopni przez ok. 30-35minut (do tak zwanego `suchego patyczka`). Ostudzić i nasączyć zimną kawą. 

Śmietankę ubijać przez chwilę i dodać cukier puder i śmietan fix. Ubijać do momentu aż masa będzie ścisła. Wyłożyć masę na biszkopt. Na masie ułożyć krakersy - jeden obok drugiego. Na krakersy wyłożyć masę kajmakową i posypać wiórkami kokosowymi lub posiekanymi orzechami włoskimi lub płatkami migdałowymi. Wstawić na kilka godzin do lodówki. 

Smacznego! :) 

czwartek, 7 listopada 2013

Zapowiedź nadchodzących pyszności

Z radością informuję, że wracam do zdrowia w zastraszająco szybkim tempie. ;) 
Jako, że mama regularnie znosi mi różne kobiece pisemka do domu, żebym się nie nudziła, to mam baaardzo dużo przepisów do wypróbowania. 
Co Was czeka w nadchodzącym czasie? Rolada z masą czekoladową i orzechami laskowymi, tort orzechowy, domowe eklery, cytrynowy makowiec,"usta teściowej", miodownik z kremem i ciasto chałwowe, kurczak z mozzarellą i suszonymi pomidorkami i domowe nuggetsy z ziemniakami. A jakby Wam było jeszcze mało to na przystawkę szyneczka z farszem chrzanowo- jajecznym.
Koniec roku zapowiada się zatem eksperymentalnie i mam nadzieję w dużej mierze smakowicie! :) 


czwartek, 31 października 2013

Usprawiedliwienie.

Witajcie. :) 

Miało być tyle nowości i inspiracji na Halloween, same pyszne rzeczy. Niestety nic z tego. 
Piszę, żeby się usprawiedliwić. Wpisy będą dodawane przez pewien czas z dużo mniejszą częstotliwością, ponieważ miałam wypadek w domu i złamałam jeden z kręgów. Jakby tego było mało zerwałam więzadło poboczne kciuka lewego ( a, że jestem leworęczna jest mi ciężko z każdą czynnością). Wsadzili mnie w gorset ortopedyczny i z dnia na dzień jest lepiej. Niebawem planuje wrócić do kuchni, ale musi to trochę potrwać. 

Czekajcie cierpliwie, bo pierwsze co zrobię to eklery, czyli największą moją rekonwalescencyjną  zachciankę. :)

środa, 16 października 2013

Kurczak w cieście kokosowym.

Kurczak w cieście kokosowym z ryżem i sosem słodko - kwaśnym chodził za mną od kliku dobrych dni, zatem nie pozostało mi nic innego jak zapoznanie się z chińską kuchnią.
Przepis znalazłam na stronie chinskieprzepisy.pl.

Jak na mój gust tak przyrządzony kurczak jest po prostu najlepszym i najsmaczniejszym wyborem. Jego zrobienie naprawdę nie zajmuje dużo czasu.





Potrzebujemy:

* 1 podwójna pierś z kurczaka, pokrojona w kostkę
* 2 szklanki mąki
* 2 szklani mleka
* opakowanie proszku do pieczenia, tylko to normalne, nie podwójna porcja ;)
* 2 szczypty soli
* 3 łyżki cukru
* 3 jaja
* 100 g wiórków kokosowych
* 750 ml oleju roślinnego do smażenia

Mąkę, mleko, jaja, cukier  i sól mieszamy do uzyskania jednolitej masy, następnie dodajemy wiórki kokosowe i dokładnie mieszamy. Olej należy dobrze rozgrzać w wysokim naczyniu.
Kurczaka obtaczamy w cieście i wrzucamy do oleju. Smażymy na małym ogniu na złoty kolor.
Podajemy z ryżem i sosem słodko - kwaśnym. :)

A już niebawem Halloween i mam kilka pomysłów na halloween'owe przekąski. :) W menu zagoszczą między innymi paluchy wiedźmy, kosteczki, piankowe zombie, pajęczyny i chrupiące mumie. ;) 

sobota, 12 października 2013

Muffiny z kawałkami czekolady.

Kiedyś, na urodziny dostałam przecudowne foremki na muffiny. I tak jakoś żal było mi je wykorzystać ot tak, ale ten dzień musiał nadejść. Jako, że nie posiadam (jeszcze!) blachy do muffinów, a muszę sobie jakoś radzić jest to świetne rozwiązanie. Polecam je każdemu, kto nie posiada (jeszcze!) blachy. :)
Swoją drogą muszę się dowiedzieć, gdzie takowy prezent dla mnie został nabyty. ;)

Dziś jak w tytule - muffiny z kawałkami czekolady. Proste i szybkie do przygotowania.




Potrzebujemy: 

* tabliczka gorzkiej czekolady
* 2 szklanki mąki 
* 125 g roztopionego masła roślinnego
* szklanka mleka
* łyżka proszku do pieczenia
* 5 łyżek cukru 
* 1 duże jajko 

Czekoladę kroimy na drobne kawałeczki. Mąkę, proszek do pieczenia i cukier mieszamy, podobnie robimy ze składnikami mokrymi czyli jajkiem, roztopionym masłem roślinnym i mlekiem. Następnie łączymy składniki suche z mokrymi i miksujemy. Na koniec dodajemy czekoladę, zostawiając trochę do posypania. 
Pieczemy w nagrzanym do 190 stopni piekarniku przez 20 - 25 minut. :) 
Z wyżej podanych ilości składników wychodzi 12 muffinów. 

Miłego i smacznego  weekendu ! 


sobota, 5 października 2013

Biszkopt z kremem cytrynowym.

Dawno nic nie piekłam. Dlatego wczoraj postanowiłam wybrać jeden z wielu przepisów z mojej Słodkiej kuchni polskiej. Wszystko szło idealnie, do momentu w którym trzeba było zacząć robić masę kajmakową. Zgodnie z przepisem powinna gęstnieć po 15 minutach. Niestety nie chciała zgęstnieć nawet po 30. Więc ja, jako osoba o mocno ograniczonej cierpliwości wylałam ją i zostałam z upieczonym spodem. Chwilę potem leciałam już do sklepu po galaretkę i ananasa i tak oto powstał biszkopt z kremem cytrynowym, ananasem i cytrynową galaretką.


Zabierajcie się do roboty, a na niedzielę będzie jak znalazł. :)


Biszkopt: 

* tłuszcz oraz pokruszone biszkopty do oprószenia brytfanny * 6 jajek 


* 3/4 szklanki cukru
* szklanka mąki krupczatki

* 2 łyżeczki proszku do pieczenia

Zaczynamy od ubijania białek. Kiedy będą ubite, dodajemy cukier oraz po jednym żółtku. Kiedy wszystko się wymiesza, dodajemy mąkę. Na koniec dodajemy proszek do pieczenia i już nie miksujemy, a mieszamy łyżką. Wylewamy na dużą brytfannę, nasmarowaną tłuszczem i posypaną bułką tartą. Pieczemy około 30-35 min w temperaturze 160 stopni.


 Krem: 


* puszka ananasów* kostka miękkiego masła
* 2 galaretki cytrynowe
* szklanka cukru pudru
* sok z cytryny 
Zimny biszkopt ponczujemy herbatą. Masło ucieramy z cukrem pudrem i dodajemy sok z cytryny. Galaretkę cytrynową rozpuszczamy w 1/2 szklanki gorącej wody rozpuszczamy galaretkę i studzimy. Zimna galaretkę dodajemy po łyżce do kremu. Kiedy krem będzie zbyt ścisły dodajemy trochę śmietanki 30%. 


Masę wykładamy na biszkopt i układamy na niej ananasa z puszki - całe plastry lub pocięte na mniejsze kawałki. Zalewamy tężejącą galaretką i wkładamy na całą noc do lodówki. 


czwartek, 3 października 2013

Zapiekana kasza z pomidorami.

Do zrobienia tego dania zainspirowała mnie urocza restauracja Dobra Kasza Nasza, mieszcząca się na Krupówkach w Zakopanym. Jak sama nazwa wskazuje ich specjalnością są kasze. Z miejsca polecam wam tę restaurację. Ceny bardzo przystępne, a porcje ogromne. 
Ja miałam okazję być, spróbować i się zakochać w takim wydaniu kaszy i dlatego chciałam zaserwować taką dobrą potrawę moim domownikom. Moją wersję od wersji restauracyjnej w zasadzie niewiele różni  - tylko sos czosnkowy bym powiedziała. Miałam też problem z ziołami, ale chyba udało mi się trafić, przynajmniej częściowo. 
W każdym razie wyszło bardzo smacznie. 





Na 5 porcji potrzebujemy:

* 3 woreczki kaszy jęczmiennej 
* koperek
* sól, pieprz, oregano, majeranek
* 2 średnie cebule
* 3 pomidory
* sos czosnkowy ( kupny lub zrobiony przez siebie, ja poszłam na łatwiznę dziś i zakupiłam)

Kaszę gotujemy w osolonej wodzie około 15 minut. W czasie kiedy kasza się gotuje siekamy drobno cebulę i delikatnie podsmażamy na oleju. Siekamy drobno koperek, pomidory obieramy ze skórki i kroimy na ćwiartki. Kiedy kasza się ugotuje należy przepłukać każdy worek pod zimną wodą i kiedy obcieknie, rozciąć woreczek i wsypać kaszę do dużej miski. Do kaszy dodać koperek, podsmażoną cebulkę, majeranek, oregano, szczyptę soli i trochę pieprzu. Całość dokładnie wymieszać. Ułożyć na dno naczynia żaroodpornego, ułożyć na kaszy pomidory. Zapiekać 15 minut w 190 stopniach. 
Zapieczoną kaszę z pomidorkami przełożyć na talerz, polać sosem czosnkowym. Podawać z ulubioną surówką. :) 

Smacznego! :) 

środa, 2 października 2013

Nadziewane kotleciki z mięsa mielonego.

Wracam po dość długiej przerwie, spowodowanej przede wszystkim obroną magisterską (już od tygodnia jestem panią magister!) oraz wyjazdem w góry.
Wracam z nowymi pomysłami i inspiracjami i przede wszystkim ochotą do gotowania.

Wczoraj serwowałam na obiad kotleciki z mięsa mielonego nadziewane serem żółtym. Robiłam je pierwszy raz w życiu, wyszły (nie chwaląc się) bardzo smaczne (babcia powiedziała, że są lepsze niż jej kotlety mielone, a to o czymś świadczy ;] ). Przepis pochodzi z książki Kuchnia polska. 1001 pomysłów na obiad. Delikatnie został przeze mnie zmodyfikowany - użyłam innego rodzaju sera i innego mięsa.





Potrzebujemy:

* 0,5 kg mięsa mielonego
* kopiastą łyżkę bułki tartej
* pół szklanki mleka
* jajko
* białko
* 2 duże cebule
* 6 plasterków sera żółtego ( najlepiej kupić ser w kostce i sobie samemu pokroić. W książce podali ser salami)
* masło
* słodka, mielona papryka, sól, pieprz
* olej
* do panierowania wymieszana bułka tarta z mąką krupczatką

Na początku obieramy 1 cebulę i drobno siekamy, podsmażamy na oleju, aby się zeszkliła. Następnie zalewamy bułkę tartą ciepłym mlekiem. W czasie kiedy bułka będzie nasiąkać, kroimy ser na plasterki, smarujemy delikatnie masłem z obu stron i posypujemy słodką papryką. Wstawiamy do lodówki. 
Do nasiąkniętej bułki tartej dodajemy zeszkloną cebulkę, jajko, białko, mięso i doprawiamy pieprzem oraz solą. Całość wyrabiamy na jednolitą masę. Z każdej porcji mięsa formujemy płat na który kładziemy ser i obtaczamy ponownie mięsem, tak by ser był dobrze przykryty. Panierujemy w bułce tartej wymieszanej z mąką krupczatką. Tak przygotowane kotleciki wkładamy na minimum 30 minut do lodówki. Smażymy na głęboki, dobrze rozgrzanym oleju wraz z ćwiartkami cebuli. Podajemy z surówką i ziemniaczkami puree. 

Bon apetit! :)

środa, 18 września 2013

Ucieramy babę.

Stwierdzam, że z dniem dzisiejszym dopadła mnie jesienna chandra. Jak temu zaradzić? Upiec ciasto. 
W domu, pod ręką miałam tylko mąkę, jajka, masło roślinne i  kakao. Co z tego zrobić? Moi drodzy, babę. Idealna do herbaty, kawy, na podwieczorek. Proste i jakże skromne ciasto, jest ulubieńcem w wielu domach. Jeśli w Twoim jeszcze nie była, to jeśli zrobisz ją, z mojego przepisu to na pewno zostanie. ;)

Wykonanie baby nie zajmuje dużo czasu - to raptem 10 minut. 




Potrzebujemy: 

* 5 jajek 
* małe masło roślinne 250 g
* 1 i 3/4 szklanki mąki
* szklanka cukru
* cukier wanilinowy 
* cukier wanilinowy
* dodatkowo 2 łyżki mąki i kopiasta łyżka kakao
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia


Zaczynamy od rozpuszczenia masła roślinnego. Kiedy się rozpuści odstawiamy na chwilę do przestygnięcia. W międzyczasie ubijamy pianę z białek. Kiedy białka będą ubite dodajemy cukier i cukier wanilinowy i miksujemy na gładką, jednolitą masę. Potem dodajemy żółtka i mąkę. Następnie dodajemy masło roślinne i proszek do pieczenia. Dzielimy ciasto - do 3/4 ciasta dodajemy 2 łyżki mąki  i miksujemy, do pozostałej części dodajemy łyżkę kakao. 
Na wysmarowaną tłuszczem i posypaną mąką wąską formę do ciasta wylewamy najpierw białą część ciasta. Następnie wylewamy część ciasta z kakao mniej więcej na środek. 
Pieczemy w 160 stopniach (termoobieg) przez około 45 minut. Po 15 minutach pieczenia należy naciąć babę na środku. 
Wystudzoną polewamy lukrem cytrynowym, lub czekoladą, dekorujemy wiórkami kokosowymi. Nie jest to konieczne, abo bez niczego też smakuje wspaniale. :) 




czwartek, 12 września 2013

Parówka w cieście francuskim.

Dziś mam dla Was przepis na gorącą przekąskę. Świetnie nadaje się na imprezę czy kolację dla całej rodziny. Powszechnie wiadomo, że dzieci także uwielbiają parówki, więc takie wydanie może im również przypaść do gustu.
Łatwe i szybkie do przygotowania. Parówki w cieście francuskim, z serem i czerwoną papryką.

Potrzebujemy:

* gotowe ciasto francuskie
* 8 parówek typu berlinki
* czerwoną paprykę
* żółty ser topiony lub jak ktoś nie przepada za tym, to świetnie sprawdza się także normalny ser żółty

Ciasto francuskie rozwijamy i kroimy w kwadraty. Powinno wyjść 15 kwadracików. Parówki obieramy z osłonki i kroimy na pół. Czerwoną paprykę myjemy i kroimy na podłużne plasterki. Parówkę zawijamy w ser, układamy na kwadracie z ciasta francuskiego, obok kładziemy paprykę i zawijamy. Układamy na blasze posmarowanej olejem. Pieczemy około 15- 20 minut w 180 stopniach do czasu zarumienienia się ciasta. Na opakowaniu z ciasta podane są inne wartości, ale mój piekarnik ma to do siebie, że lubi sobie przypalić czy to ciasto, czy mięso więc wychodzę z założenia, że lepiej jest ustawić na mniejszą temperaturę i potrzymać dłużej.



Można podawać z keczupem lub majonezem, ale bez żadnych dodatków są tak samo pyszne. 
Szczerze mówiąc jest to moja ulubiona forma kolacji. Mam nadzieję, że pokochacie ją i Wy. :) 


wtorek, 10 września 2013

Sos chrzanowy z mięsem wołowym.

Jak dla mnie to jest już trochę zapomniane danie. A przynajmniej w moim domu.
Dawno, dawno temu, zawsze jak zostawało mięso wołowe z rosołu, to było podawane właśnie z sosem chrzanowym. 
Ostatnio stwierdziłam, że pora już na powrót do tego, bo jest to coś, co naprawdę lubiłam. Babcia niestety nie pamiętała już jak ona robiła sos chrzanowy, dlatego odtworzenie tego smaku wzięłam na siebie. 

Potrzebujemy: 

* kopiastą łyżkę masła
* pół słoiczka chrzanu
* szklankę rosołu
* 3 łyżki mąki
* pół szklanki śmietanki 18% do zup i sosów 
* sok z połówki cytryny 
* pieprz

Na głębokiej patelni rozpuszczamy masło i dodajemy chrzan. Podsmażamy około 5 minut. Następnie zalewamy masło i chrzan rosołem. Gotujemy również około 5minut. Do szklanki wlewamy śmietanę i dodajemy mąkę. Śmietanę z mąką dokładnie mieszamy, tak by nie zostały żadne grudki. Kiedy już jest dobrze rozmieszane dodajemy do szklanki trochę wywaru, aby śmietana się nie ścięła. Mieszamy i całość wylewamy do wywaru z rosołu, masła i chrzanu. Gotujemy na małym ogniu, prawie cały czas mieszając. Pod koniec dodajemy sok z cytryny i troszkę pieprzu. 
Podajemy na ciepło z mięsem wołowym, ziemniaczkami i najlepiej smakują do tego buraczki. :) 



Jeżeli nie posiadacie mięska z rosołu to wołowe gotujcie około 2 godzin, aby zmiękło w posolonej wodzie, z marchewką, pietruszką, kapustą włoską, kilkoma ziarnami pieprzu i ziela angielskiego oraz z listkami laurowymi. Ten wywar, spod mięsa można wykorzystać zamiast szklanki rosołu. :) 

niedziela, 8 września 2013

Krówkowe niebo w gębie.

Ktoś nazywa je 3BIT, ktoś karmelowym torcikiem, w gazecie nazwano je Snickersem.
Nie ma raczej nic wspólnego z popularnymi batonami.Może faktycznie bardziej skłaniałabym się nazwać je karmelowym torcikiem.
Pod tymi wszystkimi nazwami kryje się jedno, wspaniałe ciasto. Nie trzeba nic piec. Wystarczą herbatniki, krakersy ( tak, te słone krakersy), masa krówkowa, masa budyniowa i ubita śmietanka. Połączenie tych wszystkich składników daje dosłownie - niebo w gębie.

Miałam problem z nadaniem tytułu posta. Nie wiem jak nazwać to ciasto, bo tak jak mówię, z popularnymi batonami nie ma nic wspólnego. Skłaniam się ku karmelowemu torcikowi. Zmodyfikujmy nazwę do krówkowego nieba w gębie - co według mnie idealnie odzwierciedla to ciasto. 
I naprawdę nie ma co się martwić - jak ktoś nie będzie wiedział, że w tym cieście są krakersy to się nie domyśli, bo nie czuć ich słoności. 

Do stworzenia takiego nieba potrzebujemy:

(brytfanna o wymiarach 40cm x 24 cm )

* paczka maślanych herbatników
* 2 paczki słonych krakersów
* masa krówkowa
* 1 budyń śmietankowy lub waniliowy
* kostka masła
* 500 ml mleka
* 5 łyżek cukru
* 500 ml śmietanki łaciatej 30%
* 2 łyżki cukru pudru
* kokos/migdały/starta czekolada do dekoracji

Zacznijmy od przygotowania masy budyniowej. 300 ml mleka wraz z 5 łyżkami cukru zagotować. W 200 ml mleka wymieszać budyń i dodać do gotującego się mleka. Gotować przez chwilę i odstawić do ostygnięcia. Miękkie masło rozmiksować i dodawać stopniowo po jednej łyżce budyniu. Można do masy dodać kieliszek wódki - wedle uznania.
Wyścielić brytfannę folią aluminiową. Następnie układamy herbatniki - jeden obok drugiego. Na herbatniki wykładamy budyniową masę. Wyrównujemy ją i układamy krakersy - jeden obok drugiego. Na krakersach rozsmarowujemy masę krówkową i na masę krówkową wykładamy kolejną porcję krakersów.
Śmietankę ubijamy i pod koniec ubijania dodajemy 2 łyżki cukru pudru. Ubitą śmietankę wykładamy na krakersy i posypujemy kokosem/płatkami migdałowymi/ startą czekoladą.
Ciasto wkładamy do lodówki na całą noc, a rano cieszymy się jego wyśmienitym smakiem.





Możliwości dla tego ciasta jest wiele. Można położyć zamiast herbatników na spód okrągłe biszkopciki, można samemu upiec biszkopt. Można gdzieś między masy dołożyć powidła o dowolnym smaku. Ile ludzi, tyle pomysłów. ;)

sobota, 7 września 2013

Stek wołowy.

To jest moja pierwsza przygoda z wołowiną tak naprawdę. Bardzo się martwiłam, że mięso wyjdzie twarde i ciężkie do pogryzienia. Dlatego przeszukałam Internet w poszukiwaniu rad, które pomogłyby mi w przygotowaniu tego rodzaju mięsiwa. Zakupiłam udziec wołowy i co się dowiedziałam?

W Portugalii uważają, że każdy kawałek mięsa wołowego można dobrze usmażyć, tylko czasami trzeba mocniej pogryźć. W Europie to właśnie Portugalczycy są najbardziej zakochanym narodem w wołowinie.
Jeżeli chodzi o świat najwięcej wołowiny produkuje się i zjada w Argentynie. To pamiętam z programu Kobieta na krańcu świata, kiedy analizowałam każdy jeden odcinek  na potrzeby mojej pracy magisterskiej.

Na steki poleca się najbardziej polędwicę wołową, ale nadają się też antrykot, rostbef i udziec (uff!).

W zależności od tego jaki kto lubi poziom wysmażenia: krwisty stek otrzymujemy po 4 minutach smażenia ( 2 minuty z jednej strony i 2 minuty z drugiej), średnio wysmażony smażymy po 3 minuty z każdej strony, a dobrze wysmażony otrzymujemy po 8 minutach ( 4 minuty z jednej i 4 minuty z drugiej strony).

Wołowiny nie tłuczemy tłuczkiem - tylko uwaga!- pięściami!

Mięso wołowe smażymy na maśle!

Po przeczytaniu tych najważniejszych informacji wzięłam się do pracy. Potrzebujemy:

* udziec wołowy (ja miałam trochę ponad 1.5 kg)
* oliwę
* 4 ząbki czosnku
* tymianek
* sól i pieprz
* mąka

Mięso kroimy na plastry o grubości około 4 cm. Do oliwy dodajemy czosnek, tymianek, sól i pieprz. Plastry nacieramy taką mieszanką i wkładamy do lodówki na około 2 godziny. Po dwóch godzinach wyciągamy mięso, zdrapujemy przyprawy żeby w czasie pieczenia się nie przypaliły i bardzo delikatnie posypujemy plastry mąką. Smażymy na maśle, tak by masło się nie przypaliło. Podajemy z puree ziemniaczanym lub z frytkami.



Mięso średnio wysmażone jest dużo lepsze i miększe od wysmażonego. 
Na deser podałam ciasto ze śliwkami, które szybko zrobiłam w chwili przerwy. 

Jutro przedstawię ciasto bez pieczenia zwane snickersem. Nie wiem dlaczego tak się nazywa, bo z batonem nie ma raczej wiele wspólnego. No ale cóż. Zobaczymy co to będzie. ;) 

środa, 4 września 2013

Piersi z kurczaka w płatkach kukurydzianych.

Dzisiejszy przepis to propozycja podania w trochę innym wydaniu kotleta z kurczaka. W końcu ileż można jeść zwykłego kotleta z kurczaka? Nawet najbardziej zatwardziałego fana kiedyś to znudzi - przykładem mogę być ja. Zdecydowanie wole piersi z kurczaka w panierce od zwykłego schabowego.
Ale ile można to jeść? Potrzebowałam urozmaicenia i tu z pomocą przyszedł mi mój mężczyzna. A były to czasy, nie tak dawno temu, kiedy to jeszcze mama z babcią nie chciały mnie do garów za bardzo dopuścić.

Czasami warto posłuchać faceta, kiedy doradza w kwestii gotowania. I tak to właśnie kotlety z kurczaka w płatkach kukurydzianych stały się jednym z ulubionych dań.
Mam nadzieję, że podbije i Wasza serca - jeżeli jeszcze nie próbowaliście.

Do zrobienia potrzebujemy:

* podwójną pierś z kurczaka ( podzieloną i rozbitą na cienkie plasterki)
* przyprawę do kurczaka
* płatki kukurydziane ( typu CornFlakes)
* jajko, mąkę, pieprz
* 3-4 łyżki mleka
* olej do smażenia 

Cienko rozbitego kotlecika posypujemy przyprawą do kurczaka. 
Do roztrzepanego jajka dodajemy mleko i pieprz, mieszamy. 
Płatki kukurydziane ( sporą ilość) rozgniatamy. 
Kawałki kurczaka obtaczamy kolejno w mące, jajku i na koniec w płatkach. Smażymy na rozgrzanym oleju, do czasu uzyskania złotego koloru naszej panierki. 
Moja propozycja podania: ziemniaczki i ogórki w sosie musztardowym.




Przepraszam za jakość zdjęcia (robiłam co mogłam!), ale lustrzanka w serwisie (w końcu!). :) 






niedziela, 1 września 2013

Bruschetta

Nadal pozostaję w temacie włoskiej kuchni. Wczoraj na kolację podałam bruschettę. 
Bruschetta z włoskiego znaczy tyle co zapiekanka. Jej podstawą jest oliwa i czosnek. 

Jak to zazwyczaj była z kolacją - nikt nic nie chce. 

Zaczęłam od wlania oliwy do miseczki i wyciśnięcia do niej czosnku. Odstawiłam to na ponad godzinę, aby oliwa przeszła czosnkiem. 
Kiedy w końcu dotarły do mnie dwie, świeże  bagietki wzięłam się do roboty.
Bagietki okazały się mieć nie więcej niż 20 cm. Ale były dwie - dla mnie i brata wystarczy. 

Składniki: 

* 2 nieduże bagietki
* oliwa
* 3 ząbki czosnku
* 2 pomidory
* bazylia, sól, pieprz
* tarty ser mozzarella 

Tak jak mówiłam wcześniej zaczynamy od wlania oliwy do miseczki i wyciśnięcia do niej dwóch ząbków czosnku. Odkładamy na około godzinę, żeby oliwa przeszła czosnkiem. 
Kroimy bagietki na grube kromki. Smarujemy oliwą z czosnkiem i układamy na blasze. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 10 minut. 
Pomidory obieramy ze skórki, wycinamy gniazda nasienne i kroimy w niewielką kostkę. Do pomidorów dodajemy troszkę oliwy, ząbek czosnku, solimy, pieprzymy, dodajemy bazylii. Całość dokładnie mieszamy. 
Układamy na podpieczonych już kromeczkach. Posypujemy tartą mozzarellą i wkładamy do piekarnika  na 3-5 minut - do momentu rozpuszczenia się sera. 



Oczywiście nikt nic nie chciał, a skończyło się tak, że pozostałe sępy się zleciały i każdy tylko spróbował, a nie najadł się do syta. No cóż...

Smacznego! :) 


sobota, 31 sierpnia 2013

PIZZA

Potrawa włoska. Pierwotnie była kawałkiem ciasta polanego oliwą, z czosnkiem i posypanym ziołami. Teraz mamy tyle jej rodzajów, co składników na świecie. Dodaje się do niej wszystko - od szynki po krewetki i inne owoce morza. 

Któż z nas odmówi sobie  kawałka ulubionej pizzy? 
Radość jest podwójna kiedy samemu zrobimy ulubioną pizzę. Okej, może nie do końca samemu, bo miałam w kuchni pomocnika. Męska ręka przydaje się do zagniecenia ciasta na pizzę. Zdecydowanie. 

Ciasto, które my robiliśmy miało być podobne do tego, jakie serwują w Pizza Hut. I owszem jest bardzo podobne i naprawdę smaczne. Różnica jest tylko taka, że w Pizza Hut ciasto jest bardziej tłuste, od tego co my zrobiliśmy wczoraj. Przypuszczam, że prawdopodobnie ma to związek z większym zużyciem oliwy w Pizzy Hut. 
Dla większej frajdy zawinęliśmy w boki pizzy kawałki sera. I naprawdę warto to zrobić.
Przy robieniu pizzy jest trochę roboty, ale też i frajdy. 

Składniki na ciasto: 

* 400 g mąki 
* 30 g drożdży
* 4 łyżki oliwy z oliwek 
* 1/3 szklanki mleka 
* 1/3 szklanki wody 
* pół łyżeczki soli 
* szczypta bazylii, oregano, pieprzu

Sos pomidorowy na spód ciasta:

* mały koncentrat pomidorowy
* pieprz, sól, majeranek do smaku 

Robienie ciasta powinniście zacząć od rozcieńczenia 1/3 szklanki mleka z 1/3 szklanki wody. Do dużej miski wsypujemy mąkę, pokruszone drożdże, sól, oliwę i przyprawy. Dodajemy trochę mleka rozcieńczonego z wodą i zagniatamy ciasto, stopniowo dodając resztę mleka z wodą. Kiedy ciasto będzie wyrobione i będzie odchodzić od ręki i miski odstawiamy na około godzinę, aby wyrosło. 

Teraz jest czas na to, aby zrobić między innymi sos pomidorowy ( koncentrat przekładamy do garnuszka, dodajemy przypraw i gotujemy do czasu, aż zacznie bulgotać, następnie odkładamy, aby wystygł). W tym czasie pokrójcie sobie pieczarki, zetrzyjcie ser, pokrójcie szynkę. To od was zależy ile składników i jakich znajdzie się na pizzy. Jeżeli macie ochotę na ser w bokach pokrójcie ser w paseczki. 
Nasza wersja pizzy była z pieczarkami, salami, serem salami i mozzarellą. 

Po godzinie ciasto wyrośnie na tyle, by zmieściło się na dużej tortownicy o średnicy 30 cm i małej o średnicy 22 cm. Ciasto cienko rozkładamy na tortownicach wcześniej posmarowanych oliwą lub olejem. Jeśli macie ochotę na ser w krawędziach to boki pizzy automatycznie muszą być wyższe. Smarujemy pizzę sosem pomidorowym i wkładamy na około 5 minut do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika. Wyjmujemy, sypiemy serem, układamy składniki i wkładamy do piekarnika. Przed końcem pieczenia zalecam raz jeszcze posypać pizzę serami i piec do momentu ich roztopienia. W sumie pieczemy pizzę około 25 minut w 180 stopniach. 





środa, 28 sierpnia 2013

Pasta jajeczna.

Prosty i smaczny przysmak. Szczerze mówiąc trochę już zapomniany. 
Wpadłam dziś na niego, bo w sumie ochoty na jajka w majonezie nie miałam, na jajecznicę tym bardziej i w momencie podświadomość podsunęła mi wspaniałą myśl  "A może pasta jajeczna?". 

W przypływie euforii zrobiłam ją dla całej rodziny. I została dosłownie pochłonięta. 
Przepis jest naprawdę szybki: 

* 6 jajek ugotowanych na twardo
* 4 łyżki majonezu
* pieprz i sól do smaku 
* szczypiorek lub zielona cebulka 

Jaja ugotowane na twardo ścieramy na tarce o średnich oczkach, dodajemy majonez oraz pieprz i sól do smaku. Mieszamy i gotowe! Prawda, że proste? Gotową pastę przekładamy na kanapki i posypujemy szczypiorkiem lub zieloną cebulką. 



Smacznego! 

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Kurczę ostro - słodkie.

Na początku pragnę zaprosić wszystkich do polubienia mojego facebook'owego fanpage'a. Dzięki temu będziecie na bieżąco z tym co się dzieje u mnie na blogu i w kuchni. 

Nadrabiam teraz w gotowaniu. Dziś przepis na obiad. Przepis na tego wspaniałego kurczaka znalazłam w książce Kuchnia polska. 1001 przepisów autorstwa Ewy Aszkiewicz. Księgę dostałam od moich kochanych dziewcząt w ramach prezentu urodzinowego. One wiedzą, co dla mnie najlepsze. :) 

Kiedy zobaczyłam przepis na kurczaka z dodatkiem mleka i miodu, to trochę się zawahałam. Ale przecież raz się żyje, prawda? Wszystkiego trzeba w życiu spróbować. Ostatnio też mam smaki na ostre potrawy, zatem zaszalałam. Przepis znajduje się na stronie 279 i nosi nazwę Piersi z kurczaka w miodowym sosie. I tak oto to danie podbiło serca moich domowników. Moje również. 

Lista składników: 

* 4 filety z kurczaka
* 4 ząbki czosnku
* płaska łyżeczka ostrej, mielonej papryki
* płaska łyżeczka pieprzu 
* pół łyżeczki soli
* mąka do panierowania 
* oliwa do smażenia 
* szklanka mleka 3,2%
* 4 łyżki płynnego miodu

Paprykę, sól i pieprz mieszamy w miseczce. Taką mieszanką nacieramy porcje mięsa i odstawiamy na 10 minut do lodówki. Na głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę i kładziemy na nią czosnek. Kiedy czosnek się przyrumieni ściągamy go z patelni (oliwa przesiąknie czosnkiem, co daje niesamowity aromat!). Obtaczamy w mące kawałki kurczaka i smażymy na oliwie z dwóch stron. Kiedy się usmażą zalewamy je mlekiem, do którego dodaliśmy wcześniej miód. Ważne jest aby mleko dokładnie wymieszać z miodem. Przykrywamy szczelnie pokrywką i dusimy na małym ogniu około 25 minut od czasu do czasu mieszając - sos w tym czasie zrobi się gęsty i aromatyczny. Jeżeli nie wykorzystaliście całej mieszanki przypraw do nacierania kurczaka dodajcie ją do mleka i miodu.  Kurczaka tak przyrządzonego podawać z ryżem i lekką surówką ( na przykład marchewka z jabłkiem). 



Coś przepysznego! Naprawdę polecam, czasami trzeba spróbować czegoś nowego! :)